Moja podróż na Kalabrię nie była planowana, był to spontaniczny wyjazd w celach zarobkowych. Fakt, że padło akurat na ten region był zdeterminowany przez koleżankę, która mieszkała tam już od pięciu lat, więc ułatwiło to wszelkie formalności. Kalabria usytuowana jest na południu Włoch, które rodowici mieszkańcy z północy uważają za rejon mocno „zacofany” gospodarczo. Ze względu na brak popularności regionu, różna była reakcja ludzi, gdy chciałam pochwalić się gdzie jadę, reakcja związana raczej z nieukrytym zaskoczeniem i zdziwieniem niż zachwytem. Przyznam, że budziło to moje obawy ale uznałam, że chce przekonać się na własnej skórze czy to taka sama prawda jak niektóre opinię o Polsce jakie nierzadko słyszy się z zachodniej części Europy.
Pierwszą podróż w ten jakże tajemniczy rejon słonecznej Italii odbyłam autokarem. Oczywiście forma takiej podróży nie jest wygodna ale można poczuć jaka naprawdę jest odległość i jak zmienia się krajobraz terenu wraz z pokonanymi kilometrami. Północne Włochy, co zauważyłam, są rejonem bardziej industrialnym, znajduje się tam wiele fabryk, kwitnie przemysł. Krajobraz południa natomiast jest bardziej agrarny, miałam wrażenie, że miejsce jest bardziej dzikie przez roślinność i góry jakie cały czas rozciągały się, aż do miejsca docelowego.

Finalnym punktem mojej podróży była mała morska miejscowość położona niedaleko stolicy regionu – Reggio di Calabria. Na początku ciężko mi było się zaklimatyzować przez wysoką temperaturę i wręcz stepową roślinność. Jednak fakt, że mieszkanie położone było w pobliżu ogrodu pełnego drzew cytrusowych, kaktusów, palm i z widokiem na morze jońskie sprawiał, że samo patrzenie na te cuda natury sprawiało przyjemność. Oprócz jaszczurek i gekonów ściennych nie dało się zauważyć wiele szczególnych gatunków zwierząt. Krajobraz widocznie różny od tego jaki możemy zaobserwować w Polsce jednakże nie tylko to było tak naprawdę inne. Kultura, tradycje i przyzwyczajenia jakie były głęboko zakorzenione w tym ciekawym społeczeństwie dało się odczuć już pierwszego dnia. Kultura włoska jest bardziej ceremonialna niż polska czyli zwraca się większą uwagę na gestykulację czy uściski ale w tym regionie osiągnęło to apogeum zaawansowania. Nieustanne komplementy czy bliskość drugiej osoby podczas komunikacji może czasami wręcz zmieszać rozmówce, który nie jest przyzwyczajony do takiego stylu konwersacji. Wiąże się to z faktem, że włosi to bardzo otwarty i gościnny naród co nie raz miałam przyjemność odczuć. W kalabryjskiej restauracji jest rzeczą normalną, że szef lokalu przysiada się do klientów z kieliszkiem prosecco, aby zbadać czy wszystko im się podoba i smakuje. Ludzie są tam nauczeni naturalnej dla nich uprzejmości przez co właściwie rzadziej się irytują, mają większą cierpliwość czego osobiście szczerze zazdroszczę. Nawet w czekaniu na spóźniający się autobus mieszkańcy Kalabrii widzą dobre strony.
Jednak pomimo tego, że ludzie tam słynną ze swojej imprezowej natury są bardzo konserwatywni. W okresie sezonu turystycznego łatwo dostrzec kto jest turystą a kto nie ze względu na zachowanie. Turysta z Niemiec, USA czy z Polski jest bardziej „frywolny” ale zarazem chłodny i wstydliwy w kontaktach z płcią przeciwną. Panuje tam kult matki która jest ważną postacią w życiu rodzinnym (tzw. „maminsynki” są na porządku dziennym i nikogo to nie dziwi) ale też głębokie tradycje katolickie. zaskoczyło mnie to, że nawet młodzi ludzie otwarcie mówią o sobie jako o wierzących i praktykujących katolikach manifestując to na co dzień umieszczając podobizny matki boskiej w samochodzie czy nosząc medaliki itp. W Polsce jest zupełnie odwrotne zjawisko pomimo, iż włosi myślą o nas inaczej, jednak moje przekonywanie o tym, że pomimo ilości kościołów młodzież coraz rzadziej tam uczęszcza ich nie przekonało – zawsze wiedzą lepiej. Na ulicach często można spotkać starsze wdowy ubrane tradycyjnie na czarno i ludzi tańczących do przygrywanej przez miejscowych grajków tarantelli. Miejscowa społeczność komunikuje się między sobą najczęściej w kalabryjskim dialekcie który prawie nie przypomina włoskiego. Dialekt jest mieszaniną greki, arabskiego i włoskiego, można powiedzieć, że jest upamiętnieniem starożytnej historii jaka łączy te cywilizacje. Muzyka śpiewana w tym języku daje odczuć jakbyśmy byli w innym przepełnionym niezwykle barwną tradycją świecie.

Kulturalne wydarzenia w jakich miałam okazję uczestniczyć były urzeczywistnieniem wszystkiego co chcielibyśmy określić jako „kalabryjskie”. Możliwość zobaczenia czy posmakowania praktycznie wszystkiego naraz pozwala ponieść się chwilą emocji. Przykładowo Tarantella Power jakie organizuje miasteczko Caulonia Superiore jest jednym z ciekawszych wydarzeń kulturalnych. Trzeba jedynie uważać na sprzedawców z poczuciem humoru którzy smarują turystom panino z n’dują zbyt dużą ilością peperoncino gdyż ten nie ma pojęcia, że po zjedzeniu nie będzie wstanie wypowiedzieć słowa – takie ostre. Zupełnie bezpiecznie można zakupić tradycyjne crepe (naleśniki) z wielbioną przez Włochów nutellą itp. Sam festiwal to niesamowite przeżycie, tłum dosłownie porywa do tańca a człowiek nie jest w stanie odmówić gdyż tarantella jako styl muzyczny bazuje na szybkich i dynamicznych rytmach przeplatanym pięknym śpiewem opowiadającym o lokalnym życiu. Każde poszczególne święto prezentuje coś innego: Miasteczko Placanica organizuje teatr uliczny, w Martone można ujrzeć dosyć oryginalna tradycje stawiania ogromnego drzewa na placu głównym ściętego wcześniej w lesie przez mężczyzn. W Siderno i Bivongi organizowany jest wielki targ gdzie zakupić można wiele związanych z tą kulturą rzeczy.
W całym regionie jest wiele interesujących zabytków, które nie w sposób wymienić. Jedne z bardziej znanych znajdują się w Reggio di Calabria i pochodzą jeszcze z okresu starożytności. Bronzi to dwie rzeźby przedstawiające idealnie zbudowanych mężczyzn (typowe dla tego okresu), które na pewno wielu widziało choćby w książkach historycznych. Oprócz tego wiele antycznych zachowanych miasteczek, katedr czy kościołów jakie możemy podziwiać ( istnieją obecnie klasztory, gdzie głęboko wierzący mnisi dożywotnio zamykani są bez kontaktu ze światem zewnętrznym).
Z jednej strony mogę zgodzić się z opiniami, że Kalabria trochę zatrzymała się w czasie ale odbieram to jedynie jako pozytywne zjawisko z bardzo subiektywnego ze strony cudzoziemca punktu widzenia. Region w którym zachowało się wiele tradycyjnych kultów i zachowań jest moim zdaniem o wiele ciekawszym miejscem do odkrycia niż typowe kurorty turystyczne, które tak naprawdę nie wiele się od siebie różnią. Dodatkowymi atutami są o wiele niższe ceny w porównaniu od tych północnych narzucanych przez marżę i prawo popytu i podaży. Kalabria to po prostu miejsce gdzie można „poczuć” tą jeszcze dawną, piękną i tajemniczą Europę południową. Mam nadziej, że społeczeństwo kalabryjskie nigdy nie zleje się w jedną całość z tym co propaguje cała zjednoczona Europa, gdyż właśnie ta unikatowość jest piękna i godna podziwu. Osobiście jestem zakochana w tej niezwykłej kulturze i na pewno będę tam wracać nie raz w swoim życiu gdyż oprócz lazurowego i ciepłego morza, plaży i natury to miejsce po prostu inspiruje.
Będąc właśnie tutaj, zdobywając doświadczenie oraz wiedzę na temat regionu aktualnie przygotowuję plan wycieczki dla Państwa, w celu umożliwienia zwiedzenia tych pięknych miejsc w których aktualnie przebywam. Naprawdę warto zobaczyć to co ja teraz mam przyjemność oglądać.
Zapraszam na wycieczkę do Kalabrii (dokładne informacje już wkrótce).